Patrząc na powojenne losy podziemia niepodległościowego, widzę, że dla wielu żołnierzy koniec niemieckiej okupacji nie oznaczał końca walki. Już od 1944 roku NKWD, NKGB i Smiersz aresztowały członków Armii Krajowej, rozbrajały oddziały i wywoziły ludzi do Związku Radzieckiego. Jak już tu trafiłeś to Sprawdź, kiedy BTS wracają z wojska. W sierpniu 1944 roku około 8 tysięcy żołnierzy AK trafiło do obozu w Miednikach Królewskich, a kilkanaście tysięcy mężczyzn wywieziono z Wilna do Kaługi. Szacunki mówią o 35 tysiącach deportowanych z samego Wilna oraz około 80 tysiącach Polaków wywiezionych z dawnych województw wileńskiego i nowogródzkiego do grudnia 1944 roku. Ponadto między listopadem 1944 a majem 1945 roku co najmniej 50 tysięcy osób skierowano do obozów pracy na Syberii, a wielu innych więziono w obozach na ziemiach polskich.
- „Żołnierze wyklęci” to powojenne, zróżnicowane podziemie niepodległościowe, obejmujące m.in. byłych żołnierzy AK, NSZ, członków WiN, kurierów i osoby wspierające konspirację. Nie tworzyli jednej organizacji ani nie mieli jednakowych motywacji.
- Nazwa upowszechniła się po 1989 roku, m.in. dzięki wystawie Ligi Republikańskiej z 1993 roku. Odnosi się do przemilczania losów podziemia i represji, lecz bywa krytykowana za upraszczanie jego różnorodności.
- Po wkroczeniu Armii Czerwonej część osób kontynuowała działalność konspiracyjną, obawiając się sowieckiej dominacji i komunistycznych represji; inni wrócili do życia cywilnego albo ujawnili się podczas amnestii.
- NKWD, Smiersz i polski aparat bezpieczeństwa stosowały aresztowania, deportacje, tortury, procesy polityczne, egzekucje i infiltrację. Amnestie nie zawsze zapewniały bezpieczeństwo, a zebrane podczas ujawnień informacje wykorzystywano do rozpracowywania podziemia.
- UB stworzyło fikcyjną V Komendę WiN w ramach operacji „Cezary”. Prowokacja, prowadzona do 1952 roku, miała dezinformować zachodnie służby i ułatwiać identyfikowanie oraz aresztowanie konspiratorów.
- Rzetelna pamięć o tym okresie wymaga uznania cierpienia i odwagi osób represjonowanych, a także uwzględnienia przemocy popełnianej przez niektóre oddziały wobec cywilów. Historii tej nie da się sprowadzić do prostego podziału na bohaterów i zdrajców.
Po wojnie represje prowadziły również polskie struktury bezpieczeństwa, przede wszystkim Urząd Bezpieczeństwa, działający pod nadzorem komunistycznych władz. Aresztowanych przetrzymywano w przepełnionych więzieniach i obozach, między innymi w Rembertowie, Miednikach, Krześlinie, Lubartowie, Sikawie i Mysłowicach. Raporty z 1945 roku opisywały głód, fatalne warunki sanitarne oraz wywózki więźniów w nieznanym kierunku. W Rembertowie z głodu miało umierać nawet 13–15 osób dziennie. Śledczy bili i torturowali więźniów, a sądy wojskowe orzekały karę śmierci lub wieloletnie więzienie. Według szacunków prof. Jana Żaryna, ponad 20 tysięcy żołnierzy zabito, zamordowano skrytobójczo lub zmarło w więzieniach NKWD i UB. Z kolei pod koniec lat 40. i na początku 50. w więzieniach oraz obozach pracy przetrzymywano ponad 250 tysięcy ludzi.
Fałszywa nadzieja na wolność kończyła się więzieniem i śmiercią
Represje obejmowały nie tylko aresztowania. Władze wykorzystywały także obietnice amnestii, by zdobywać informacje i rozpracowywać kolejne siatki. W 1945 roku ujawniło się około 50 tysięcy osób, a w 1947 roku — 76 774. Informacje zebrane podczas ewidencjonowania i przesłuchań pomagały później tropić tych, którzy pozostali w konspiracji. Podobny los spotkał Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość: funkcjonariusze rozbili cztery pierwsze Zarządy Główne, a sądy skazały ich działaczy na śmierć lub dożywocie. Utworzona w 1948 roku V Komenda WiN miała przetrwać do 1952 roku i przygotowywać ludzi na wypadek kolejnej wojny, lecz w rzeczywistości stanowiła prowokację UB, którą obsadzili funkcjonariusze i tajni współpracownicy. Represje dotknęły również sanitariuszki i łączniczki. Lidia Lwow-Eberle, którą aresztowano wraz z innymi osobami z otoczenia Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, 2 listopada 1950 roku usłyszała wyrok dożywocia. W więzieniu ją głodzono i bito, a przesłuchania odbywały się w skrajnie ciężkich warunkach.
Nie chcę sprowadzać tej historii do prostego podziału na ludzi bez skazy i wyłącznie złoczyńców, ponieważ powojenne lata przyniosły strach, przemoc i dramatyczne wybory. Podziemie nie było jednolite: działały zarówno struktury wywodzące się z AK, jak i mniejsze oddziały o różnym składzie i celach. Jednocześnie represje NKWD i UB, dobrze udokumentowany element instalowania komunistycznej władzy, obejmowały deportacje, tortury, egzekucje, wieloletnie więzienie, infiltrację oraz fałszywe obietnice bezpieczeństwa. Pamiętając o ofiarach, staram się dostrzegać w nich konkretnych ludzi — żołnierzy, kurierów, sanitariuszki i ich rodziny — których życie naznaczyły decyzje podejmowane w niezwykle brutalnym czasie.
| Temat | Data lub okres | Liczby i szczegóły | Znaczenie i zastrzeżenia |
|---|---|---|---|
| Początki powojennego podziemia | 1944–1945 | Oddziały i struktury konspiracyjne działały jeszcze podczas okupacji niemieckiej; po wkroczeniu Armii Czerwonej część żołnierzy AK i innych organizacji kontynuowała działalność. | Nie była to jedna organizacja ani jednolity ruch. Członkowie różnili się przynależnością, celami, doświadczeniem, miejscem działania i stosunkiem do walki zbrojnej. |
| Rozwiązanie Armii Krajowej | 19 stycznia 1945 | Gen. Leopold Okulicki wydał rozkaz rozwiązujący AK. | Rozwiązanie organizacji nie oznaczało, że wszyscy żołnierze zaprzestali konspiracji. Część przeszła do innych struktur, część wróciła do życia cywilnego, a część nadal walczyła. |
| Zróżnicowanie ludzi określanych jako „wyklęci” | Głównie lata 1944–1950 | Wśród nich byli byli żołnierze AK, NSZ i innych formacji, członkowie organizacji cywilnych, kurierzy, łącznicy oraz osoby działające w małych, lokalnych grupach. | Niektórzy byli związani przysięgą i strukturami konspiracyjnymi, inni trafiali do oddziałów z powodów osobistych, lokalnych konfliktów, obawy przed aresztowaniem lub braku możliwości powrotu do normalnego życia. |
| Zmienne motywacje i wybory | Po 1944 r. | Motywacje obejmowały sprzeciw wobec narzuconej władzy, lojalność wobec organizacji, obronę przed represjami, nadzieję na zmianę sytuacji międzynarodowej oraz oczekiwanie na wybuch III wojny światowej. | Nie należy utożsamiać motywacji politycznych wszystkich uczestników. W źródłach i relacjach pojawiają się także ucieczki z wojska, konflikty lokalne oraz przypadkowe drogi do konspiracji. |
| Amnestia i ujawnienia | 1945 | Według przytoczonych danych ujawniło się około 50 000 osób. | Ujawnienie nie zawsze oznaczało bezpieczny powrót do życia cywilnego. Władze gromadziły dane o konspiratorach, a część ujawnionych później podlegała represjom. |
| Pierwsza amnestia | 2 sierpnia 1945 | Ogłoszono amnestię, w ramach której zachęcano członków podziemia do ujawnienia się. | Historycy wskazują, że informacje uzyskane podczas ujawnień mogły być wykorzystywane przez aparat bezpieczeństwa do dalszego rozpracowywania środowisk niepodległościowych. |
| Druga amnestia | 1947 | Ujawniło się 76 774 osób. | Liczba dotyczy osób, które skorzystały z amnestii według danych przytoczonych w materiale źródłowym; nie jest to liczba wszystkich członków podziemia. |
| Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” (WiN) | Od 1945 r. | Organizacja powstała po rozwiązaniu Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj. Początkowo zakładała przede wszystkim działalność cywilną i pomoc byłym żołnierzom AK. | W obliczu represji WiN zachowało także struktury konspiracyjne. Jego działalność obejmowała m.in. informowanie o sytuacji w kraju, propagandę i kontakty zagraniczne; nie każdy członek prowadził walkę zbrojną. |
| Kolejne zarządy WiN | 1945–1948 | Pierwsze cztery Zarządy Główne zostały rozpracowane i zlikwidowane przez aparat bezpieczeństwa. | Aresztowania, procesy i wyroki osłabiały organizację. Określenie „komenda” bywa stosowane wobec kierownictwa, ale WiN nie było po prostu nieprzerwaną, jednolitą strukturą wojskową. |
| Operacja „Cezary” | Od 1948 r.; fikcyjna struktura działała do 1952 r. | UB stworzył pozorowaną V Komendę WiN. Jej kierownictwo i działania były kontrolowane przez aparat bezpieczeństwa. | Celem było m.in. wprowadzenie w błąd podziemia i zachodnich służb wywiadowczych oraz przejęcie kontroli nad kanałami łączności i kontaktami zagranicznymi. |
| Fikcyjna V Komenda WiN | 1948–1952 | W materiałach przedstawiano ją jako kolejną komendę organizacji; w rzeczywistości była prowokacją przygotowaną przez UB. | Osoby po drugiej stronie kontaktu mogły sądzić, że współpracują z autentycznym kierownictwem WiN. Operacja pomagała służbom identyfikować i zatrzymywać osoby zaangażowane w konspirację. |
| Kontakty z Zachodem w ramach prowokacji | Po 1948 r. | Fikcyjna komenda wysyłała kurierów na Zachód; część miała przejść szkolenie związane z przygotowaniami wywiadowczymi. | Według opisu operacji działania te miały stworzyć wiarygodny obraz funkcjonowania podziemia i doprowadzić do dezinformacji zachodnich służb oraz dalszych aresztowań. |
| Zakończenie operacji „Cezary” | 1952 | Fikcyjna V Komenda przestała działać po kilku latach kontrolowanej działalności. | Operacja jest przykładem wykorzystania prowokacji, dezinformacji i agentury zamiast wyłącznie otwartej walki zbrojnej. |
| Represje wobec podziemia | Od 1944 r., szczególnie w drugiej połowie lat 40. | W działaniach przeciw konspiracji uczestniczyły m.in. NKWD, Smiersz, UB i inne organy bezpieczeństwa. | Stosowano aresztowania, przesłuchania, procesy polityczne, więzienie i deportacje. Skala i przebieg represji zależały od regionu, okresu oraz konkretnej organizacji. |
| Aresztowania i deportacje na Wschód | 1944–1945 | W przytoczonych szacunkach do grudnia 1944 r. około 80 000 Polaków deportowano z terenów byłych województw wileńskiego i nowogródzkiego; do stycznia 1945 r. podano około 5 000 aresztowanych i wywiezionych z Grodna oraz około 10 000 z Białegostoku. | Są to dane dotyczące represji i deportacji Polaków na określonych terenach, a nie wyłącznie członków podziemia ani wyłącznie żołnierzy nazywanych później „wyklętymi”. |
| Obozy pracy i miejsca odosobnienia | 1944–1945 | W jednym z przytoczonych szacunków co najmniej 50 000 Polaków trafiło do obozów pracy na Syberii między listopadem 1944 r. a majem 1945 r.; co najmniej dwukrotnie więcej miało znaleźć się w obozach utworzonych w Polsce. | Szacunki odnoszą się szerzej do represjonowanej ludności polskiej. Nie należy ich przedstawiać jako liczby samych członków powojennego podziemia. |
| Zabici i zamordowani | Lata powojenne | Według szacunku prof. Jana Żaryna ponad 20 000 żołnierzy zginęło lub zostało zamordowanych skrytobójczo albo w więzieniach NKWD i UB. | To przytaczany szacunek, a nie bezsporna, kompletna ewidencja. Warto zaznaczyć, kto go formułuje i jak definiuje uwzględnioną grupę. |
| Więzienia i obozy pracy w końcu lat 40. i na początku lat 50. | Około 1948–1953 | Według przytoczonych danych ponad 250 000 ludzi więziono i przetrzymywano w obozach pracy. | Liczba obejmuje szerszą kategorię osób represjonowanych, nie tylko partyzantów ani członków organizacji niepodległościowych. |
| Zbrojne podziemie a ludność cywilna | 1944–1950 | Wśród działań oddziałów były akcje przeciw funkcjonariuszom i instytucjom władzy, ale także przypadki przemocy wobec cywilów, wymuszania żywności, rabunków i zabójstw. | Ocena wymaga rozróżniania formacji, dowódców, regionów i konkretnych zdarzeń. Nie można automatycznie przypisywać czynów jednej grupy wszystkim osobom określanym wspólną etykietą. |
| Spór o nazwę „żołnierze wyklęci” | Upowszechniana po 1989 r. | „Żołnierze wyklęci” i „żołnierze niezłomni” to określenia używane w debacie publicznej wobec zróżnicowanych uczestników powojennego podziemia. | Część osób, w tym weteranów, nie akceptowała tej etykiety i wolała określenie „żołnierze”. Nazwa może podkreślać wyparcie ich historii w PRL, ale bywa też krytykowana za zacieranie różnic i upraszczanie ocen. |
| Granice kategorii „wyklętych” | Zależne od przyjętej definicji | Nie istnieje jedna liczba, która bez zastrzeżeń określałaby wszystkich ludzi zaliczanych do tej kategorii. | W zestawieniach warto oddzielać członków organizacji, żołnierzy oddziałów leśnych, osoby wspierające konspirację, ofiary represji oraz cywilów uwikłanych w konflikt. |
Skąd wzięła się nazwa „żołnierze wyklęci” i dlaczego budzi spory
Sami partyzanci nie używali nazwy „żołnierze wyklęci”. W latach dziewięćdziesiątych spopularyzował ją historyk Leszek Żebrowski, a do szerszego obiegu trafiła za sprawą wystawy Ligi Republikańskiej z 1993 roku: „Żołnierze Wyklęci – antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 roku”. Określenie „wyklęci” nawiązuje do powojennego przemilczania ich losów, propagandowego nazywania ich „bandytami”, a także skazywania, więzienia i odbierania im prawa do godnej pamięci. Zarazem nazwa może sugerować, że wszyscy tworzyli zgodną grupę i kierowali się podobnymi motywami, choć tak nie było.
Po niemieckiej okupacji część żołnierzy podziemia uznała, że walka o niepodległość wciąż trwa, ponieważ obawiała się sowieckiej dominacji i komunistycznych represji. Działały wówczas środowiska o różnym rodowodzie, między innymi poakowskie struktury Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość oraz oddziały związane z Narodowymi Siłami Zbrojnymi. Jedni wracali do cywilnego życia, inni pozostawali w konspiracji lub chwytali za broń. WiN początkowo chciało przede wszystkim pomagać byłym akowcom, jednak terror władz skłonił organizację do ponownego przyjęcia wojskowych form działania. Władze rozbijały kolejne kierownictwa, a komunistyczne sądy wydawały surowe wyroki. Z kolei tak zwana V Komenda WiN okazała się prowokacją Urzędu Bezpieczeństwa.
Wierność, represje i krzywdy cywilów: historia bez prostych ocen
Spór wynika z tego, że nazwa łączy w jednej opowieści ludzi, którzy działali w różnych miejscach i okresach, należeli do odmiennych organizacji oraz mieli różne cele. Dla wielu walka oznaczała wierność przysiędze i sprzeciw wobec utraty suwerenności. Inni trafiali do oddziałów z powodów osobistych, niekiedy przypadkowo, a część formacji dopuszczała się przemocy wobec cywilów. Dlatego historycy podkreślają, że obok represjonowanych żołnierzy trzeba pamiętać również o ofiarach ich działań. Różnice regionalne, zmiany sytuacji politycznej i dramatyczne wybory ludzi nie mieszczą się w prostym podziale na bohaterów i zdrajców, więc ocena tego okresu wymaga uwzględnienia jego złożoności.

Na tę złożoną historię składają się między innymi:
- powojenne przemilczanie losów partyzantów i represje władz komunistycznych;
- różnorodność organizacji, motywacji i podejmowanych przez ich członków decyzji;
- krzywdy wyrządzane cywilom przez niektóre formacje;
- spór o to, jak pamiętać o podziemiu bez upraszczania jego historii.
Uważam, że określenie „żołnierze wyklęci” przypomina o ludziach, których przez lata próbowano usunąć z pamięci, ale nie stanowi gotowego werdyktu. Sanitariuszka Lidia Lwow-Eberle, bohaterka tamtych wydarzeń, mówiła, że wolała nazywać siebie po prostu żołnierzem. Jej słowa pokazują, że sama nazwa rodzi pytania: kto ma prawo opowiadać o przeszłości i jak oddać jej niejednoznaczność? Pamięć może przywracać godność ofiarom represji, a jednocześnie wymaga uczciwego spojrzenia na krzywdy wyrządzone innym.
Pamięć o powojennym podziemiu wymaga zarówno uznania odwagi i cierpienia, jak i rzetelnego badania trudnych wyborów. Tylko tak można opowiadać o przeszłości bez upraszczania jej do jednego hasła.
Ciekawostka: nazwa „żołnierze wyklęci” upowszechniła się dopiero po 1989 roku — wcześniej władze komunistyczne często określały członków powojennego podziemia mianem „bandytów”.
Różne drogi i wybory ludzi wrzucanych do jednego worka „wyklętych”
Gdy słyszę określenie „żołnierze wyklęci”, mam wrażenie, że wrzuca ono do jednego worka ludzi, których łączył przede wszystkim powojenny chaos i sprzeciw wobec nowej władzy, nie zaś wspólny życiorys czy plan. Skoro już się tu znalazłeś to poznaj historię żołnierzy wyklętych. NKWD i bezpieka aresztowały, deportowały i torturowały ludzi; działały dziesiątki obozów, a tysiące byłych żołnierzy AK trafiły do więzień. W tych warunkach część konspiratorów uznawała, że walka o niepodległość nadal trwa, podczas gdy inni próbowali wrócić do rodzin, pracy i zwyczajnego życia. Rozumiem, skąd brały się strach i gniew, ale nie chcę, by sama etykieta zastępowała opowieść o konkretnym człowieku.

Drogi tych ludzi bardzo się różniły. Jedni służyli w zorganizowanych formacjach i kierowali się poczuciem obowiązku, inni przypadkiem trafiali do leśnych grup — po ucieczce przed karą albo w poszukiwaniu własnego miejsca. Niektórzy wcześniej służyli w milicji, Ludowym Wojsku Polskim, a nawet aparacie bezpieczeństwa, po czym dezerterowali. Dla jednych walka miała wymiar polityczny i patriotyczny; dla innych wiązała się z religijnym lękiem przed komunizmem, osobistą krzywdą lub nadzieją na szybką zmianę sytuacji. Często brakowało amunicji, żywności i wiarygodnych wiadomości. Zarazem pogłoski o pomocy z Zachodu lub nadchodzącej wojnie podtrzymywały złudzenia i skłaniały młodych ludzi do nieodwracalnych decyzji.
Odwaga i krzywda: ludzkie wybory bez aureoli
Opór wobec represji nie usprawiedliwia każdej przemocy. W relacjach z tamtych lat obok mordów i deportacji, za które odpowiadał aparat państwowy, znajdziemy rabunki, pobicia i zabójstwa cywilów popełniane przez ludzi podziemia. Sołtys zachęcający mieszkańców do elektryfikacji, chłop przyjmujący ziemię z reformy rolnej czy sklepikarz mogli uchodzić za wrogów, choć w swojej wsi byli po prostu sąsiadami. Zdarzały się też tragedie, w których ginęli Żydzi wracający z obozów pracy. Nie uznaję tych krzywd za drobną skazę na bohaterskim obrazie — każda wymaga osobnej pamięci i uczciwej oceny.

Dlatego najlepiej opowiadać o tych ludziach bez gotowych aureoli i zbiorowego potępienia. Jedni pozostawali w konspiracji z przekonania, inni ujawniali się, licząc na obietnicę bezpieczeństwa, a jeszcze inni próbowali przeczekać niepewne czasy. Amnestie i późniejsze represje pokazywały, jak ryzykowne były nawet te wybory. Za każdym pseudonimem kryły się konkretne relacje, lęki, błędy i nadzieje. Gdy patrzę na tę historię w ten sposób, widzę nie jeden pomnik, lecz ludzi stających przed trudnymi decyzjami. Pamięć o nich staje się pełniejsza, gdy dostrzegamy zarówno odwagę, jak i wyrządzoną krzywdę.
Ciekawostka: określenie „żołnierze wyklęci” upowszechniło się dopiero po 1989 roku, a jego popularność wzrosła dzięki wystawie zorganizowanej w 1993 roku przez Ligę Republikańską. Wcześniej osoby z powojennego podziemia opisywano różnymi nazwami, zależnie od perspektywy i czasu.
Operacja „Cezary”: jak UB rozbiło podziemie przez fikcyjną komendę WiN
Lista przedstawia główne etapy operacji „Cezary” — od rozbicia jawnych struktur WiN po wykorzystanie fikcyjnej V Komendy do dezinformowania i likwidowania pozostałości podziemia.
- Rozpracuj kolejne zarządy WiN. Po rozwiązaniu Armii Krajowej w styczniu 1945 roku powstało Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość. Początkowo miało pomagać byłym akowcom wrócić do życia cywilnego, jednak represje władz skłoniły jego członków do utrzymania struktur konspiracyjnych. UB rozbiło cztery kolejne Zarządy Główne, a sądy skazywały ich członków na śmierć lub wieloletnie więzienie.
- Wykorzystaj aresztowania i wymuszone zeznania. Funkcjonariusze UB stosowali tortury, groźby i obietnice, by zdobywać informacje o konspiratorach. Po rozbiciu IV Zarządu WiN w 1947 roku jego szef, ppłk Łukasz Ciepliński, pod przymusem ujawnił współpracowników. Represje, a także wcześniejsze doświadczenia — w tym złamane obietnice składane ujawniającym się żołnierzom — ułatwiały UB dalsze rozpracowywanie podziemia.
- Utwórz fikcyjną V Komendę. W 1948 roku UB powołało pozornie niezależny Zarząd Główny WiN. Kierowali nim funkcjonariusze bezpieczeństwa i tajni współpracownicy. Komenda miała stwarzać wrażenie, że podziemie nadal działa, a zarazem przejąć kontrolę nad kontaktami i decyzjami jego członków.
- Uwiarygodnij prowokację obietnicą pomocy z Zachodu. Fikcyjna Komenda podsycała nadzieję na wybuch III wojny światowej i wsparcie aliantów. Wysyłała kurierów na Zachód, gdzie mieli przejść szkolenie CIA, a po powrocie przygotowywać kolejnych ludzi. Dzięki temu część konspiratorów uznawała V Komendę za rzeczywisty ośrodek kierowniczy WiN.
- Wprowadź zachodnie wywiady w błąd i doprowadź do aresztowań. UB kontrolowało fikcyjne struktury i kanały łączności, więc przekazywało informacje potwierdzające autentyczność Komendy oraz zachęcające do dalszej współpracy. W ten sposób operacja dezinformowała zachodnie służby, a jednocześnie pozwalała bezpiece identyfikować i zatrzymywać osoby związane z podziemiem.
- Utrzymuj pozory działania, by osłabić resztki konspiracji. V Komenda działała do 1952 roku. Miała zmylić zachodnie wywiady, a zarazem skupić pozostałych konspiratorów wokół struktury kontrolowanej przez UB. Operacja doprowadziła do aresztowania ostatnich członków podziemia i zakończyła rozbijanie WiN.
Źródła:
- https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBo%C5%82nierze_wykl%C4%99ci
- https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/anna-k-klys-do-worka-z-zolnierzami-wykletymi-wrzucana-jest-cala-masa-ludzi/gvgpjgt
- https://krytykapolityczna.pl/historia/od-bialych-skarpetek-do-koszulek-z-zolnierzami-wykletymi/
- https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/938196,lidia-lwoweberle-w-lupaszce-bylam-zakochana-zylismy-jak-malzenstwo.html
- https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/krokow-siedem-do-konca








